Produktów: 0 szt.
Koszyk jest pusty
Abara
Cena:44.99 złCzas dostawy:od 10 do 20 dniProgram partnerski:112 pkt.
Zaloguj sięaby dodać do obserwowanych
Sprawdź dostępność

Abara

 (9) - zobacz recenzje
Świat przyszłości. Miasto, nad którym górują dwie ogromne, tajemnicze bryły, znajdujące się tam tak długo, że wielu mieszkańców uznaje je za naturalne wytwory skorupy ziemskiej.

Pewnego dnia jeden z obywateli zmienia się w budzącego grozę potwora. Incydent zapoczątkowuje serię niepokojących zjawisk, która może okazać się brzemienna w skutkach. Oto bowiem po wielu latach ponownie pojawiły się przerażające "białe pustelniaki"...
Kim jest tajemniczy Denji Kudou? Dlaczego przemienia się w chronioną groteskowym pancerzem istotę, podobną do tych, z którymi przyszło mu walczyć? Czy to jemu będzie pisane położyć kres serii objawieńców?

Czy będzie jedynie trybem w historii przytłaczającego, pełnego symboli świata przyszłości, stworzonego przez Tsutomu Niheia?
Gatunek: Fantastyka, Science Fiction, seinen
Autor: Tsutomu Nihei
Wydawca: JPF
Seria: Mega Manga
ISBN: 9788374713696
Rodzaj: Manga
Status polskiego wydania: zakończona

Osoby które kupiły ten produkt wybrały też:

Recenzje:

Będziesz mógł ocenić ten produkt, ale dopiero gdy się zalogujesz...

Autor: Lilinum; Data: 2018-05-27
Autor tej mangi to jest jakiś geniusz. Ja bym mu dała nobla za te rysunki. Historia trzyma w napięciu. Połknęłam cały tom za jednym posiedzeniem. Abara bardzo zachęciła mnie do przeczytania Blame!
Autor: wkp; Data: 2018-05-22
NIC WPROST Tsutomu Nihei to bez dwóch zdań mangaka niezwykły. Wystarczy przeczytać dowolny jego komiks, by się o tym przekonać. Autor za każdym razem rzuca nas w sam środek wydarzeń, których nie rozumiemy, w świecie świat dla nas zupełnie obcym i w towarzystwie towarzystwo postaci równie nam odległych, jak wszystko w jego dziełach. A potem atakuje nas ze wszystkich stron niesamowitymi obrazami i genialnym klimatem, nie dając niemal żadnych odpowiedzi, ale sugerując dość, byśmy sami mogli wyciągnąć wnioski. Taka jest też Abara, dzieło krótkie w stosunku choćby do Blame’a! czy Rycerzy Sidonii, ale równie rewelacyjne, intensywne i chyba najlepiej ze wszystkich komiksów Niheiego narysowane. W świecie przyszłości ludzkość staje w obliczu problemu, z którym musieli zmierzyć się ich przodkowie. Stworzyli oni co prawda broń zdolną poradzić sobie z wrogiem, ale czy i tym razem będzie ona skuteczna? Kiedy jeden z ludzi nieoczekiwanie zmienia się w Białego Pustelniaka, stworzenie stanowiące wielkie zagrożenie dla ludzi, staje się to początkiem fali podobnych przemian. Do walki włącza się tajemniczy Denji, zmieniający się w podobnego potwora, ale najwyraźniej będącego po stronie ludzi. Czy ma on jakiekolwiek szanse z wrogiem? Kim właściwie jest? Kim są ludzie zaangażowani w całą sprawę? I wreszcie, co kryją przyciągające Pustelniaki tajemnicze budynki, które większość ludzi uważa za naturalne wytwory skorupy ziemskiej? Największą silą mang Tsutomu Niheiego, co pisałem już przy okazji jego opus magnum, Blame’a!, jest ich absolutnie genialny klimat, który w dużej mierze budowany jest przez świat przedstawiony. Atmosfera panująca na stronach mangi z jednej strony przytłacza, z drugiej zaś fascynuje: przestrzenie są rozległe, strzeliste tak, że nie widać często ani tego co ponad, ani co na dnie, zaułki wąskie, schody, po których bohaterowie wędrują, wydają się ciasne i niebezpieczne… Wszystko tu jest albo za duże albo za małe. Nawet twarz jednego z bohatera jest tak odkształcona, że trudno się do niej przyzwyczaić. I wrażenia z oglądania tego wszystkiego są niesamowite. Ale to przecież nie wszystko, bo twórczość Tsutomu Niheiego, oprócz epatowania klaustrofobiczno-agorafobicznymi plenerami, gdzie pełno jest wszelkiej maści rur i budowli, których przeznaczenia czasami nie wiedzą znają sami bohaterowie, mnóstwo jest też biologicznych, a może biomechanicznych elementów. W Abarze na dodatek mangaka, który pokazał nam nawet w największych swoich dziełach, jak niechlujny i oszczędny potrafi być, tym razem udowodnił, że potrafi rysować złożone i realistyczne twarze. Do tego mamy znakomicie oddany mrok całości, dynamiczne sekwencje, sceny walki i krwawe detale, których także nie brakuje. Jest tu nawet kilka kolorowych ilustracji. Najbardziej jednak cieszy fakt, że sama fabuła, choć nieskomplikowana, skupiona na akcji i niewiele nam mówiąca, nie jest wcale pusta. Nihei, jak zawsze, stawia ciekawe pytania – – nie wprost, a jedynie naprowadzając nas i skłaniając do myślenia, co tym bardziej warto docenić. Do tego niepewność panująca na stronach też urzeka, bo czytelnik chce wiedzieć, chce zrozumieć więcej, niż autor podał mu wprost i zaczyna szukać. A w Abarze, jak i pozostałych dziełach autora, jest więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. To w zasadzie rodzaj puzzli, które najlepiej poznać kilka razy, by w pełni móc cieszyć się wizją autora i odkryć zostawione przez niego tropy. A przy okazji wyrobić sobie zdanie, czy Abara łączy się z Rycerzami Sidonii, Blame! i innymi mangami Niheiego czy też nie. Ja ze swej strony gorąco polecam i mam nadzieję, że więcej komiksów autora zagości na naszym rynku. To w końcu jeden z najniezwyklejszych twórców, jakich spotkałem, wyrazisty, nietypowy i po prostu niesamowity. Warto go poznać i z każdym dziełem dawać wciąż na nowo zachwycać tym samym rzeczom.
Autor: Kosz z Książkami; Data: 2018-03-18
Na polskim rynku niewiele jest mangowych tytułów wymagających od czytelnika zaangażowania i sporej dozy wyobraźni. Większość to stosunkowo proste historie, pisane i rysowane ku rozrywce czytającego. Co jakiś czas zdarzają się jednak ambitniejsze pozycje, którym warto poświęcić nieco uwagi. I do takich z pewnością można zaliczyć Abarę Tsutomu Niheia. Akacja Abary rozgrywa się w ogromnym mieście, nad którym górują dwie tajemnicze budowle, tak stare, że przez część osób uważane są za naturalne wytwory ziemi. Pewnego dnia jeden z mieszkańców zmienia się w białego pustelniaka – przerażającą istotę ogarniętą żądzą mordu i zniszczenia. Jedynym co może pokonać białego pustelniaka jest jego przeciwieństwo, sztucznie stworzony przez ludzi do walki czarny pustelniak. Jednym z nich jest Denji Kudou – z pozoru zwyczajny pracownik, który ucieka od swojej przeszłości. Gdy jednak zaczynają pojawiać się kolejne pustelniaki, a przyszłość miasta staje pod znakiem zapytania ucieczka od tego kim jest nie jest już dłużej możliwa… Tak rozpoczyna się niezwykła historia, pełna tajemnic, niedopowiedzeń, symboli i kluczy do licznych pytań, które czytelnik mozolnie będzie zbierał podczas lektur. Abara nie jest łatwą w odbiorze pozycją, jednak nie umniejsza to jej wartości, a wręcz przeciwnie. Jest to niezwykle klimatyczna, oryginalna manga, a trud włożony w jej lekturę zwraca się z nawiązką. Czytając komiksy Niheia obrazy są równie ważne, a nawet ważniejsze od samego tekstu. Idealnym przykładem jest tutaj Abara – pierwsza wydana w Polsce pozycja tego autora. Lektura tej mangi wymaga od czytelnika dużego skupienia i koncentracji na tym co pojawia się na kadrach, tekstu jest tutaj niewiele, czasami nie pojawia się ani słowo przez kilka stron, a czytelnik praktycznie od razu zostaje wrzucony w wir wydarzeń rozgrywających się w olbrzymiej metropolii nad którą górując dwie tajemnicze bryły zwane Mauzoleami stałozmienności. Czym one są, skąd się wzięły i jakie jest ich przeznaczenie? Tego nie wiemy, a to nie jedyne pytania nękające czytelnika podczas lektury. Dopiero dzięki uważnemu śledzeniu fabuły i wydarzeń z przeszłości powoli można poskładać otrzymane od autora puzzle w sensowną całość. A obraz który otrzymujemy z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom mrocznych, gotyckich klimatów czy też wizji świata z pogranicza apokalipsy i cyberpunku. Jeżeli mogę mieć jakieś uwagi do Abary to tylko jedną. Szkoda iż historia została zamknięta w dwóch tomach (polska edycja to wydanie zbiorcze zamknięte w jednym tomie). Opisana historia spokojnie mogłaby zostać rozwinięta na dłuższą serię, co pozwoliłoby między innymi lepiej poznać jej bohaterów i ich losy. W szczególności zaciekawili mnie członkowie Bractwa Czwartorzędy, o których dowiadujemy się bardzo niewiele, a stanowią oni nad wyraz intrygujące postacie. Choć właśnie owa tajemniczość, liczne niedomówienia i potrzeba szukania odpowiedzi na własną rękę stanowią jeden z atutów tego tytułu. Abara ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa J.P.Fantastica jako jedna z pozycji w kolekcji Mega Manga. Powiększony format był tutaj jak najbardziej wskazany ponieważ w pełni pozwala cieszyć się tutaj niesamowitą kreską Niheia. Obrazy są bardzo szczegółowe i warto zwracać uwagę na detale, ponieważ jak już wspominałam to co na rysunkach jest o wiele ważniejsze od pojawiającego się tekstu. Na końcu tomu czytelnik znajdzie dodatkowo krótką historię – Digimortal – nie powiązaną z główną historią, choć podobieństwo w wyglądzie bohaterów może początkowo przyprawić o lekkie zdziwienie. Należy także wspomnieć o załączonej na końcu encyklopedii wyjaśniającej pojawiające się w mandze pojęcia, przybliżające miejsca, wydarzenia i postacie, a także pochodzenie niektórych nazw. Zrozumienie genezy niektórych słów stanowiących zazwyczaj zlepek kilku japońskich terminów, które można różnie tłumaczyć, często rzuca szersze światło na poruszane w Abarze kwestie. Należą się tutaj wydawnictwu wielkie brawa, ponieważ przygotowanie tego wszystkiego z pewnością nie było łatwym zadaniem, a wielu czytelnikom zawarte na końcu tomiku wyjaśnienia z pewnością pomogą lepiej zrozumieć wykreowaną przez autora historię. Z encyklopedią warto jednak zapoznać się dopiero po skończonej lekturze by nie psuć sobie samodzielnego odkrywania tajemnic niezwykłego miasta. Abara to tytuł który oczarował mnie mroczną, dystopijną wizją miasta, które poruszyło każdą nawet najmniejszą cząstkę mojej wyobraźni. Była to również pierwsza manga w której autor tak wielką uwagę przyłożył do kreacji świata, który w moim odczuciu jest tutaj o wiele ważniejszy niż bohaterowie i ich historia. Nie muszę chyba dodawać, że to właśnie za sprawą Abary zaczęłam się interesować twórczością Tsutomu Niheia i rozpoczęłam dalszą przygodę w jego niezwykłych światach. I Was również gorąco zachęcam do odbycia takiej wyprawy.
Autor: aga_brr; Data: 2015-12-17
Kupiłam mangę, bo zainteresował mnie opis - biopunk. Nie oczekiwałam wiele po tytule, jednak jak tylko otworzyłam mangę, absolutnie mnie pochłonęła, jednak ze względu na kreskę bardziej niż fabułę czy rozwój postaci. Wizualnie to prawdziwy majstersztyk, estetyka idealnie wpasowała się w moje gusta,a do tego pięknie wykonany druk! Pewnie wiele razy będę do niej, niewątpliwie, wracać. Fabuła nie jest zła, lecz gra rolę drugoplanową. Polecam mangę głównie dla osób wrażliwych na walory artystyczne. Ja się cieszę, że mam ją na półce.
Autor: kamik; Data: 2015-07-28
Uczta dla oczu. Dla umysłu trochę mniej, bo to dość męcząca lektura, kiedy próbuje się od razu wszystko zrozumieć. Ale po trzecim razie wszystko staje się jasne. Dodatkowo posłowie wiele wyjaśnia. Zdecydowanie nie dla bezmyślnych czytelników, którzy lubią pogapić się na "lofciających się" bohaterów.
Autor: Aleksa00; Data: 2015-07-02
Bardzo spodobała mi się ta manga. Fabuła jest ciekawa, ale dość zagmatwana. Aby się nie pogubić należy usiąść na spokojnie i w skupieniu ją przeczytać. Na uwagę zasługuje również specyficzna kreska, która mnie zachwyciła projektami pustelniaków i dynamizmem podczas scen walk.
Autor: Kamila_; Data: 2015-04-12
Kreska na początku mi się średnio spodobała, ale potem się w niej zakochałam <3 . Naprawdę świetna manga, ale momentami troszkę się gubiłam.
Autor: DJghoost; Data: 2015-03-23
Ciekawa manga , nie można od tak nad nią se usiąść i przeczytać , czytając musimy się wczuć, myśleć co czują bochaterowie ,niestety manga potrafi trochę z dezorjętować ,ale nadrabia wspaniałymi szkicami pustelników i walk , Polecam dla takich bardziej "kumatych" czytelników (nie chce nikogo obrażać, broń boże, ale raczej jak coś czytacz to raczej chcesz wiedzieć o czym)
Autor: AkunaIwo; Data: 2015-01-20
Kreska na początku wydawała mi się dziwna ale potem mi się spodobała. Szczególnie rysunki z pustelniakami są świetne. Pomysł też jest dobry. Niestety czytając strasznie się gubiłam. Działo się jedno a po chwili coś zupełnie innego. Tak było ze 2 albo 3 razy. Nie wiem czy tak zostało to napisane czy to ja zawiniłam czytając bez przerwy, po kolei 5 mang. W pamięć nie zapadli mi też żadni bohaterowie. Uwagę skupiono na rysunkach walk i pustelniaków, które są naprawdę świetne!
4.6 gwiazdek na 5 możliwych, na podstawie 9 recenzji.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Kliknij tutaj jeśli nie chcesz więcej wyświetlać tego komunikatu.